Jako mała dziewczynka marzyłam, by być księżniczką. Taką jak Kopciuszek, Śpiąca Królewna czy Śnieżka. Życie królewskie wydawało mi się cudowne. Księżniczki miały wszystko, co chciały, a na końcu oczywiście z opresji ratował ich książę. W dorosłym życiu sama niewiedząc kiedy zostałam księżniczką. Tylko jakoś nie miałam wszystkiego, co chciałam i nikt mnie z opresji nie uratował. Nikt poza mną samą.

Zostałam księżniczką perfekcjonizmu i chociaż tytuł nadal pięknie brzmi, to przywilejów z tego nie było zbyt dużo. Znacznie więcej pojawiło się „powinności”. Zrozumiałam wtedy, że życie księżniczek nie jest usłane różami. To tylko bajki, które mieszają nam w głowie. Prawdziwe księżniczki (choć w dzisiejszych czasach jest ich niewiele) mają raczej smutne życie. Muszą pamiętać o tym, że ciągle są na świeczniku. Muszą mierzyć się z ciągłą opinią i krytyką. Muszą wiedzieć, że cokolwiek zrobią będzie zauważone i ocenione. To niesamowita presja żyć z takim poczuciem.

Dodatkowo księżniczki nie mogą robić tego, co chcą, gdyż najważniejsza jest etykieta i obyczaje. Nie liczą się ich potrzeby i marzenia, a jedynie to, co „trzeba” i to, co „wypada”. Wiele lat temu bycie księżniczką było jeszcze bardziej obciążające. Królewska córka nie mogła decydować nawet w tak ważnej sprawie jak wybór partnera życiowego. No właśnie, ale o jakim wyborze mowa. Ona nie miała wyboru. Księżniczki perfekcjonizmu, chociaż nie są obciążone dworską etykietą, zmagają się z podobnymi problemami. Same nakładają na siebie tak restrykcyjne zasady i powinności, że sprostanie im wiąże się z nieustannym stresem.

Byłam tam i ja. Chciałam zrobić jeszcze więcej, w jeszcze krótszym czasie, żeby wszyscy widzieli, jaka jestem świetna. Jak sobie wspaniale radzę. Bo o to właśnie chodziło. Ktoś kiedyś przypiął mi etykietkę, że ja sobie ze wszystkim poradzę. I mimo, że miał najlepsze intencje, ta etykietka (bo już nie etykieta) wyznaczała kierunek moich działań i powodowała, że czułam, że „muszę”, że „powinnam”. Aż w końcu przyszedł taki moment kiedy te moje oczekiwania przerosły mnie tak bardzo, że straciłam poczucie sensu. Po co to wszystko? Po co to robię? Czego ja w ogóle chcę od życia? Przeżyłam wypalenie, i to nie było wypalenie zawodowe, ale większe – życiowe. Poczułam, że muszę coś zmienić w swoim życiu, bo przygniata mnie to coraz bardziej. Mój organizm dawał mi coraz bardziej wyraźne sygnały wyczerpania i domagał się by zwolnić obroty. Był nawet moment gdzie przez miesiąc nie wychodziłam z łóżka, tylko oglądałam durne seriale i płakałam. To był sygnał, że czas coś zrobić, że czas coś zmienić.

Trochę to trwało i nie mówię, że było łatwo, ale zrobiłam to, zmieniłam to. Zrozumiałam, że nie muszę być już księżniczką. Że mogę oddać tę koronę i pójść dalej. Koronę, która wbrew pozorom zamiast zdobić, ciążyła. Z bycia księżniczką pozostało mi wiele, między innymi cały czas jestem ambitna i lubię robić rzeczy ważne, które przynoszą efekty. I wcale nie chcę z tego rezygnować. Ale teraz chcę to robić tak, by w tym wszystkim nie zatracić siebie. Na szczęście w większości mi się udaję.

Oddałam koronę, ale to nie znaczy, że straciłam bogactwo. Wręcz przeciwnie zyskałam jeszcze więcej. Teraz mogę kroczyć przez życie z wdziękiem godnym damy. Damy, która nie słucha tego, co powinna, lecz wykorzystuje swój czas i mądrość, by realizować najważniejsze dla siebie cele. Jest świadoma swojej wartości, swojej misji i wie dokąd dąży. Nie ogląda się na innych i nie boi się odmawiać, gdy jej coś nie służy. Otacza się inspirującymi i pełnymi życzliwości ludźmi, którzy nie czekają na każde jej potknięcie. Nikomu nie musi udowadniać, że zasługuje na miłość, podziw i szacunek.

I najważniejsze – w tym wszystkim nie zapomina o sobie. Dba o swoją przestrzeń i czas, który przeznacza na własne potrzeby. W swoim życiu dokonuje nieustannych wyborów, ale to właśnie te wybory powodują, że przejmuje kontrolę nad swoim czasem, nad swoim życiem, nad sobą. Jej siła tkwi w możliwości decyzji, bez „muszę”, „powinnam”, ale za to z „chcę” i „potrzebuję”.

Tobie również życzę byś odnalazła w sobie taką damę. Tak odnalazła, bo każda z nas ma ją w sobie. Wystarczy poszukać i pozwolić jej działać. Pozwolić decydować i wybierać, oddając odpowiedzialność za to, na co nie mamy wpływu. Życzę Ci byś kroczyła życiem, które przynosi Ci wiele satysfakcji i spełnienia. Byś czuła, że to, co robisz ma głębokie znaczenie, a czas jest tylko narzędziem do realizacji Twoich celów. Jesteś ważna i nie musisz nikomu niczego udawadniać. Nie musisz wymagać od siebie więcej niż od innych i zadowalać wszystkich za wszelką cenę. Możesz zrobić coś dla siebie i nie jest to oznaka egoizmu, lecz właśnie mądrości.

Nikogo nie można nauczyć jak żyć. Jest to układanka, którą każda z nas musi ułożyć sama. Natomiast chcę Ci podać lustro – lustro pełne inspiracji. Być może przeglądając się w nim zobaczysz coś czego nie dostrzegałaś do tej pory, zobaczysz w sobie damę. Bo każda kobieta zasługuje by być damą – potrzebuje sobie to tylko zorganizować.

Jeżeli oprócz inspiracji chciałabyś już dziś wiedzieć, czy problem perfekcjonizmu Cię dotyczy, pobierz bezpłatny dostęp do testu „Czy jesteś księżniczką perfekcjonizmu?”, a później podziel się w komentarzu jaki wynik Ci wyszedł. Jestem tego bardzo ciekawa.

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Iwona